aktualności

2/11/2013 - SPOTKANIE: "Ja jestem Żyd z „Wesela”– Pożegnanie z Aktorem – Pożegnanie z Tytułem"

2013-10-29



fot. R. Kornecki ("Ja jestem Żyd z Wesela")



 

Na spotkanie zatytułowane

Ja jestem Żyd z „Wesela” –  Pożegnanie z Aktorem – Pożegnanie z Tytułem

Narodowy Stary Teatr zaprosił 2 listopada 2013 r. w Dzień Zaduszny.

 
TUTAJ RELACJA FOTOGRAFICZNA

W tym dniu w szczególny sposób przypomnieliśmy naszego Wybitnego Kolegę JERZEGO NOWAKA, który zmarł 26 marca tego roku w wieku 90 lat – kochanego przez publiczność niezapomnianego Żyda z „Wesela”. A także – historię niezwykłego spektaklu, który pozostawał na afiszu przez 19 sezonów.

Pan Jerzy, genialny aktor Swinarskiego, Jarockiego i Wajdy, człowiek, który łączył prawdziwą skromność z ogromną wrażliwością i charyzmą, na zawsze pozostanie pamięci widzów jako Hirsz Singer, którego w naszym teatrze i podczas gościnnych występów zagrał aż 633 razy! Tyle razy stawał na scenie, by uwieść publiczność wcielając się w słynnego żydowskiego karczmarza. Tragiczną postać, której  – jak twierdził  sam zainteresowany – Stanisław Wyspiański złamał życie: Jestem uczciwym człowiekiem. Nigdy w życiu nikomu niczego nie zabrałem. Niech pan idzie do Bronowic i zapyta czy Hirsz Singer kogokolwiek oszukał albo kogokolwiek skrzywdził. Żyłem spokojnie i nieźle, dzięki Bogu, zarabiałem. Coś się odłożyło. Kupiłem nawet osiem morgów ziemi. (…) To on wszystkiemu winien! Cały mój dom wywrócił do góry nogami! Gdyby nie ten goj, to bym umarł spokojnie w Bronowicach!

Tego wieczora na scenie po raz ostatni stanęły dekoracje do spektaklu według opowiadania Romana Brandstaettera w adaptacji Tadeusza Malaka, który kilkaset razy partnerował Jerzemu Nowakowi jako wysłuchujący jego żalów koncypient adwokacki Filip Waschutz, zabrzmiały melodie z epoki.  Sam  Hirsz Singer – oraz niezwykły spektakl, przywołujący jego gorzką historię – pojawili się jeszcze raz we wspomnieniach ludzi, którzy pracowali nad tym, by za każdym razem wykreować cudowne 55 minut teatralnej magii. 

 

Przekleństwo literatury

„Ten mały, rudy, blady”, czyli Stanisław Wyspiański, który zjawił się na bronowickim weselu Lucjana Rydla, by potem uwiecznić gości w swoim dramacie, zapewne nie podejrzewał, że zrujnuje życie karczmarza, Hirsza Singera. Poczciwy arendarz przedstawiony jako sknera, który zalega z czynszem, nie tylko stracił kupiecki honor i córkę, która zaczęła zadawać się z artystami, ale także imię, ponieważ od czasu premiery stał się po prostu Żydem z „Wesela”.

W wyreżyserowanym przez Tadeusza Malaka spektaklu „Ja jestem Żyd z Wesela”, w postać Hirsza Singera wciela się Jerzy Nowak. (…) Kameralne przedstawienie wypełnia przejmująco smutny, choć nie pozbawiony elementów komicznych, monolog starego Żyda, który zjawia się w biurze adwokackim, by przeprowadzić rozwód. W historię wprowadza nas prawnik Filip Waschutz, który przed laty, jako koncypient adwokacki, wysłuchał zwierzeń Hirsza Singera. Jego wyznania spięte zostały klamrą. Na wstępie dowiadujemy się o skandalu, jaki wywołał w 1901 roku wystawiony „po sześciu całych próbach” dramat Wyspiańskiego portretujący krakowsko-bronowickie towarzystwo. Opowieść wieńczy dość zaskakująca prawniczo-sądowa puenta.

Jerzy Nowak, przywołując postać starego Żyda, oparł się pokusie zabawnej charakterystyczności, „nie żydłaczy”, a z każdego słowa kreowanej przez niego postaci przebija rezygnacja, cierpienie i ogromne poczucie godności. Taktownie usuwając się w cień partneruje mu Tadeusz Malak. Wyczarowaniu świata, który odszedł na zawsze, pomaga nostalgiczna wiązanka dawnych, żydowskich i gojowskich melodii, grana przez Lesława Lica. Świata, w którym „porządny Żyd nie ma nic do robienia w literaturze”, a jedynym wyjściem dla skompromitowanego Singera, którego córka Pepka nazywa siebie Rachelą i zamierza się przechrzcić, okazuje się starozakonny przytułek na Kazimierzu...

Wzruszający obrazek z początku naszego wieku niesie pytanie o prawo do prywatności, o granice pisarskiego żerowania na życiu zwykłych ludzi. – Biedny Żyd, gdyby wiedział, że znowu trafił do literatury... – wzdycha w kolejce do szatni wzruszony widz.

Agnieszka Fryz-Więcek, „Gazeta Krakowska” 1995 nr 4




Kup bilet online
copyright 2010-2014
Projekt i wykonanie serwisu aem